Czy bielizna lub xl bielizna i jej noszenie ma jakiekolwiek podłoże naukowe? Czy może jest to kolejny wymysł cywilizacji, opresja społeczeństwa? Jeśli spojrzymy na historię, bielizna damska była często powodem problemów zdrowotnych kobiet.

Jednym ze sposobów ograniczania rozwoju intelektualnego kobiet było zmuszanie ich do dążenia do nierealistycznego ideału piękna. Tak jest w dużej mierze do dziś, zwłaszcza młode kobiety czują na sobie ogromną presję, aby pięknie wyglądać. W dawnych czasach, kiedy podstawowym sposobem na udane życie i jedyną możliwością dla kobiet było małżeństwo, sytuacja wyglądała jeszcze gorzej. W przeszłości kobieta mogła albo wyjść za mąż, albo pójść do zakonu. To, aby kobieta po prostu nie chciała wyjść za mąż, nikomu nie mieściło się w głowie.

bielizna

Brak męża w dwudziestym trzecim czy czwartym roku życia uważano za życiową porażkę i staropanieństwo niemal pewne. Taka kobieta mogła liczyć jedynie na dobrą wolę kogoś z rodziny, kto przygarnąłby ją pod swój dach. Samotna kobieta w tamtych czasach nie miała szans na przeżycie. Nie mogła sama mieszkać, a przede wszystkim nie miałaby żadnych źródeł dochodu (chyba, że ktoś z rodziny zostawiłby jej duży spadek, łącznie z posiadłością). Jednak takie przypadki nie zdarzały się praktycznie, więc panie robiły wszystko, co w ich mocy, aby wyjść za mąż. Im bogatszy mąż, tym lepiej. W złapaniu najlepszego pomóc miała oczywiście bielizna damska, pomagająca tak uformować ciało, aby kobieta bliższa była ideału (rzadko używały więc bielizna xl).

Nie hołdowano wtedy zbytnio miłości romantycznej. Liczyły się twarde realia ekonomii. Tak, jak dla kobiet najważniejszą cechą była uroda, uzyskana nawet kosztem zdrowia (co powodowała zbyt opięta bielizna damska typu gorset, tak mężczyźni, aby liczyć się na matrymonialnym rynku, musieli być zamożni. Jednak czasami sam majątek nie wystarczał. Bowiem w wielu przypadkach ważna była także pozycja społeczna. Wygląd, wiek, cechy charakteru czy osobowości schodziły na drugi plan, często były wręcz w ogóle nieważne. Przyszłych małżonków nikt nie pytał o zdanie, transakcja matrymonialna zachodziła często całkowicie bez ich udziału.