Nakręcony w ubiegłym roku film Galerianki bez skrupułów pokazał oblicze nowego, nieznanego do tej pory szerszej publiczności zjawiska społecznego, czyli młodzieżowej prostytucji. Od lat mówiło się, że prostytuują się biuściaste studentki.

Sondaże opinii publicznej podawały coraz to wyższe procenty, jeśli chodzi o studenckie życie erotyczne, z tym płatnym na czele. Tutaj jednak mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Proceder najczęściej nie odbywa się w oparciu o pieniądze. Studentki traktują taki seks jak pracę, oczekują wynagrodzenia w postaci pieniędzy, gotówki do ręki.

bieliznaNatomiast Galerianki, najczęściej gimnazjalistki i uczennice liceum, to dziewczyny oddające się za prezenty. Najchętniej przyjmowane to: ubrania, bielizna damska, telefony, doładowania telefonów czy też sprzęt sportowy lub kosmetyki. Tak naprawdę dziewczyny same zaczepiają swoich klientów. Zjawisko to nie jest do końca poznane i zbadane. W wielu przypadkach dziewczyny nawet nie starają się ukryć, że są niepełnoletnie. Ostry makijaż nie pomaga, każdy widzi, że to dzieci na wysokich obcasach. Mężczyznom to jednak nie przeszkadza. Z reguły takie spotkanie jest jednorazowe, najczęściej dochodzi do niego w centrum handlowym, na parkingu czy w toalecie. W zamian kupowane są ubrania, bielizna damska, czasami biżuteria. Dziewczyna sama wybiera, co chciałabym dostać.

W filmie wyraźnie zaznaczono, że główna bohaterka rozpoczyna udział w procederze z powodu braku pieniędzy i niezrozumienia ze strony rodziców. Brak kontaktu z matką i ojcem mógłby tu pojawić się na pierwszym miejscu. Wiele dziewczyn z bogatych domów, dla których luksusowa bielizna damska to dzień powszedni, a najnowszy model telefonu mają od rodziców, mimo wszystko para się tym procederem. Dlaczego? Bo bielizna damska, telefon, kurs angielskiego to nie wszystko. Rodzice nie rozmawiają ze swoimi dziećmi i stąd tak wiele nieporozumień i tajemnic. Wiele ubogich dziewczyn ani myśli robić kariery w galerii handlowej. Dlatego, że mają świetny kontakt z rodzicami.